VI Przedsionek Raju

Po raz szósty wyruszamy w drogę, ale nie jest to już podróż zupełnie w nieznane, jak bywało dawniej. Przeciwnie, są miejsca, w których jesteśmy częstymi gośćmi, a w zasadzie czujemy się w nich jak w domu. Czasami odnosimy wrażenie, że rok, który minął od poprzednich wakacji trwał krócej, niż można by sądzić, patrząc w kalendarz. Przecież dopiero co tutaj byliśmy, dopiero co rozstawialiśmy instrumenty, lampy i pulpity, rozmawialiśmy o muzyce, o historii, a najczęściej po prostu o tym, co wydarzyło się w naszym życiu. Gdy pojawiamy się ponownie, te kilkaset dni nagle zupełnie znika i znowu oczekujemy na coś, co za chwilę się stanie i co oderwie nas od codzienności, przeniesie dyskretnie w inny wymiar, pozwoli skupić myśli na czymś, o czym zapomnieliśmy, a nie powinniśmy zapominać.
Nikomu z nas nie chodzi  jednak o powtarzanie w kółko tego samego. Jeśli nie, to o co właściwie nam chodzi? Dlaczego my od sześciu lat przemierzamy Ziemię Lubuską wzdłuż i wszerz, nie wędrując, nie jeżdżąc na rowerze, nie w kajaku, ale w samochodach wypełnionych egzotycznymi instrumentami i w towarzystwie muzyków z różnych stron świata? Dlaczego Wy przyjmujecie nas z taką sympatią i serdecznością, chociaż można by spędzić ten czas zupełnie inaczej? Nie będę się wypowiadał się w Waszym imieniu, ale napiszę o kilku powodach, które skłaniają nas do podejmowania tej w sumie bardzo skomplikowanej operacji.
Jak większość z Was wie, „Przedsionek Raju” jest dzieckiem festiwalu „Muzyka w Raju”, który od kilkunastu lat odbywa się w Paradyżu. Paradyski festiwal jest wydarzeniem bardzo szczególnym, między innymi dlatego, że rzadko się zdarza, by tej klasy muzycy mogli spędzić wspólnie w jednym miejscu dwa, a czasami nawet trzy tygodnie. Łatwo możecie sobie wyobrazić, że oprócz typowych dla festiwali prób i koncertów dużo czasu spędzamy na długich rozmowach. Jeden z wniosków, który z tych rozmów wypływa, może wydać się zaskakujący. Artyści, którzy na co dzień występują w najsłynniejszych salach koncertowych świata, nagrywają płyty dla najbardziej znanych wytwórni płytowych, grają i śpiewają w legendarnych teatrach operowych, tęsknią do sytuacji, w których mogą zrobić coś w sposób jak najmniej formalny, wolny od zamieszania związanego z wielkimi wydarzeniami muzycznymi. Potrzebują jak najbliższego kontaktu z publicznością i okazji do refleksji nad sensem tego, co robią i co powinni robić. Marzą też o tym, by w przyjaznym otoczeniu sprawdzać swoje nowe artystyczne pomysły. Nasze koncerty uważają za wymarzone do realizacji tych celów. Nie ma dla nich żadnego znaczenia, że wystąpią w maleńkiej wiosce lub w miasteczku, a nie w wielkiej metropolii. Tego, co znajdą tutaj, nie odnajdą nigdy tam.
Dla nas, ludzi, którzy „Przedsionek Raju” organizują, najważniejsza jest chęć podzielenia się z Wami tym, co udało się nam zbudować i osiągnąć w Paradyżu. W małej lubuskiej wsi, w Gościkowie, powstał jeden z najbardziej znanych polskich festiwali muzycznych. Kto mógł przypuszczać, że tak się stanie. Drugi powód, to nasze głębokie przekonanie, że Ziemia Lubuska pełna jest miejscowości, które mają nie mniejszy potencjał niż Gościkowo. Oczywiście klasztor w Paradyżu jest unikalny i jedyny w swoim rodzaju. Nie da się go przenieść i nie da się powtórzyć gdzie indziej „Muzyki w Raju”, ale są w okolicy miejscowości, które mają wspaniałe zabytki, są znakomicie położone, mają wreszcie nadzwyczaj ciekawą historię, także tę związaną z muzyką. Prawdę mówiąc, ich potencjał jest znacznie większy niż Gościkowa, trzeba go tylko uruchomić i w pełni wykorzystać.
W tym roku chcemy przypomnieć, że Ziemia Lubuska miała swojego ważnego barokowego bohatera. Przez kilka lat przebywał na niej Jerzy Filip Telemann i to właśnie tutaj napisał wiele ze swoich najbardziej znanych i najpopularniejszych utworów, zwłaszcza wspaniałe suity orkiestrowe. Tutaj powstawały także dzieła przeznaczone dla opery w Lipsku, w której przed przybyciem do Żar pracował. Znaczną część tegorocznego „Przedsionka Raju” poświęcimy właśnie jego twórczości.
Wędrujemy więc w tym roku przez Ziemię Lubuską, by przedstawić Wam interesujących artystów i fascynujące utwory, ale także, by zachęcić Was do spojrzenia na muzykę, jak na coś z czego można uczynić bardzo praktyczny użytek. Jeśli kiedyś nasze letnie koncerty przekształcą się w Waszych miejscowościach w małe festiwale albo całoroczne cykle koncertowe, które stworzycie dla siebie, ale także dla słuchaczy, którzy będą specjalnie na nie przyjeżdżać, naszą misję uznamy za zakończoną pełnym sukcesem. Na razie cieszymy się na kolejne spotkanie.
 
CZ